środa, 6 lutego 2019

BIELENDA, GARNIER, FRESH&NATURAL - ZUŻYŁAM, CO MYŚLĘ...

Cześć. Pierwszy post w nowym roku, idę jak burza:) 

Przechodząc do sedna, ostatnio zużyłam 3 produkty i chciałam się z Wami podzielić swoją opinią.



Bielenda płyn micelarny Algi morskie - dobry płyn, radził sobie z demakijażem twarzy, mieszane odczucia mam tylko do zmywania przez niego tuszu. Poza tym nie podrażniał, nie wysuszał. Mała pojemność 200 ml sprawia, że raczej do niego nie wrócę.

Garnier odżywka do włosów miód & propolis - bardzo wydajna, fajny zapach, ułatwiała rozczesywanie i co ważne nie obciążała włosów. Jej następcą jest odżywka marki Nivea.

Fresh&Natural malinowy cukrowy peeling do ciała - kto śledził mojego poprzedniego bloga doskonale wie, że to miłość absolutna. Najlepsze peelingi dostępne na rynku o obłędnym zapachu.

Jak widzicie całą trójkę wykończyłam z przyjemnością. Żadnego bubla nie odnotowałam. Płyn był całkiem spoko, a odżywka i peeling naprawdę rewelacja.

Pozdrawiam Was i do następnego postu* Miłego dnia

10 komentarzy:

  1. Cukrowy peeling malinowy brzmi kusząco. Uwielbiam peelingi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Malinowy peeling brzmi ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten malinowy peeling chciałabym, może na targach mi się uda kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam jedynie micel z Bielendy, ale podrażniał mi oczy ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam peeling i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować ten malinowy peeling do ciała;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam ten płyn z Bielendy w styczniu i naprawdę fajnie mi się sprawdza:D Tusz faktycznie mam wrażenie, że trzeba zmywać kilkukrotnie ale nie przesusza, nie zapycha także bomba:D Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń